Przejdź do treści
← Wszystkie wpisy

24 maja 2026 · 6 min czytania

OpenLinker: alternatywa dla BaseLinkera, którą masz na własność

Dlaczego zbudowaliśmy OpenLinkera — open source, self-hosted alternatywę dla BaseLinkera bez opłaty od każdego zamówienia. Twój system, nie SaaS.


Nie planowaliśmy zbudować OpenLinkera. Planowaliśmy — raz za razem — zbudować to samo: dedykowaną warstwę do synchronizacji zamówień, stanów magazynowych i ofert dla cudzego sklepu. Potem oddawaliśmy projekt i patrzyliśmy, jak kolejna agencja robi dokładnie to samo dla kolejnego klienta. W końcu zmęczyło nas budowanie tej samej hydrauliki od zera i zbudowaliśmy fundament.

To jest historia tego, dlaczego.

Powtarzający się problem, który wymusił decyzję

Jako software house od lat pracujemy z klientami klasy enterprise oraz ze średnimi i dużymi firmami. I wciąż wracał ten sam scenariusz: klient przychodził do nas, żeby zbudować własny system, który zastąpi SaaS, za który płacił co miesiąc — najczęściej BaseLinkera, a na innych rynkach ChannelEngine czy ChannelAdvisor.

Projektowaliśmy, budowaliśmy i wdrażaliśmy dla nich systemy, które zastępowały rozwiązania SaaS wystawiające faktury rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie. Te platformy korzystały z braku alternatywy. A powody, dla których klienci chcieli z nich uciec, były zawsze te same:

  • Rachunki są niebotyczne. Opłata naliczana od każdego zamówienia rośnie razem z Twoją sprzedażą — im lepiej idzie Twojej firmie, tym więcej płacisz za to, że w ogóle ją prowadzisz.
  • Brakuje elastyczności. Nie zmienisz logiki cenowej, obsługi reguł konkretnego marketplace’u ani sposobu, w jaki system rozmawia z Twoim ERP.
  • Budujesz wokół niego, nie w nim. To czarna skrzynka przykręcona z boku Twojego stacku, a nie jego część.

Ci klienci mieli budżety, żeby zlecić własny system szyty na miarę. Ale na to mogą sobie pozwolić nieliczni — i nie chodzi tylko o pieniądze, ale o czas, ryzyko i bus factor prywatnego kodu, którego nikt spoza agencji nie przeczyta.

Pierwszą rozmowę o zbudowaniu takiego systemu — wtedy jeszcze jako closed-source — odbyliśmy cztery lata temu. Przerosła nas skala i koszty. Wydawało się to zbyt dużym przedsięwzięciem, żeby zrobić je porządnie. Potem nastała era AI a development w modelu AI-first zmienił rachunek tego, co mały zespół jest w stanie dowieźć, i podjęliśmy rękawicę, ale w zmienionej formie. Tym razem jako rozwiązanie open source, self-hosted, na licencji Apache 2.0, które jest gotową w 80% alternatywą od ręki. Pozostałe 20% — customowe integracje i dostrojenie pod konkretnego klienta — to dokładnie ta praca, w której agencje są dobre i którą mogą zafakturować.

Twoje dane, Twój serwer — własny system, nie SaaS, który podnosi ceny

Pod tym wszystkim leży jedno przekonanie: sklep e-commerce nie powinien płacić podatku od każdego zamówienia, a Ty powinieneś być właścicielem swoich systemów i swoich danych.

Kiedy system, który napędza Twoje kanały sprzedaży, jest gotowym SaaS-em, którego nie kontrolujesz, jesteś w dziwnym położeniu. Każdy sklep ma własne know-how — logikę cenową, niuanse realizacji zamówień, te drobne operacyjne przewagi, które czynią go konkurencyjnym. W chwili, gdy to wszystko żyje wewnątrz platformy, którą wynajmujesz, Twoja przewaga konkurencyjna leży na cudzym serwerze, pod cudzą roadmapą i za cudzymi decyzjami cenowymi.

OpenLinker to przeciwieństwo tego. Jest self-hosted, open source, Apache 2.0. Uruchamiasz go na własnej infrastrukturze. Dane klientów, historia zamówień, logika wystawiania ofert — wszystko zostaje u Ciebie. Nie ma opłaty za każde zamówienie, bo nie ma licznika. Scorecard integracji jest publiczny i uczciwie pokazuje, co już działa, a co jeszcze nie. Możesz przeczytać każdą linijkę kodu.

Dlatego wybraliśmy właśnie licencję Apache 2.0. Nie chcieliśmy, żeby OpenLinker był „kolejnym takim samym systemem” z innym logo. Chcemy, żeby był silnikiem — czymś, na czym agencje budują komercyjne rozwiązania. Permisywna licencja chroni wszystkich na tej drodze: firmy, które z niego korzystają, agencje, które wdrażają go u klientów, i osoby, które kontrybuują do projektu. Bez vendor lock-inu, dla nikogo.

Dla kogo naprawdę go zbudowaliśmy

OpenLinker jest dla agencji e-commerce, których klienci są uwięzieni w drogim i mało elastycznym SaaS — albo właśnie szukają drogi wyjścia.

Rachunek jest prosty. Klient, który płaci ponad 10 000 zł miesięcznie za system do orkiestracji sprzedaży, płaci dużo za coś, czego nie jest właścicielem. Agencja, która zna OpenLinkera, może oddać temu samemu klientowi self-hosted system z integracjami, których faktycznie potrzebuje — a klient przestaje płacić comiesięczny haracz. Agencja w zamian dostaje realnie wyróżniającą się ofertę: nie „odsprzedajemy SaaS”, tylko „budujemy i utrzymujemy Twój system”. Klient oszczędza; agencja zarabia na integracjach i utrzymaniu.

Ile sklepów jest dziś zamkniętych w drogiej platformie i płaci w nieskończoność za oprogramowanie, którego nigdy nie będą miały na własność? To jest ta grupa. Jeśli to Ty — albo Twój klient — napisaliśmy o tym osobną stronę dla sklepów.

Najtrudniejsza decyzja: najpierw architektura, integracje później

To jest ta część zza kulis i decyzja, o którą spieraliśmy się wewnętrznie najczęściej.

Z czysto biznesowego punktu widzenia powinniśmy od razu rzucić się na integracje. To one są widoczną wartością — to je pokazuje demo, o nie pyta klient. Więc dlaczego spędziliśmy tyle czasu na nudnym rusztowaniu?

Bo budujemy OpenLinkera z myślą o latach, o tysiącach integracji i o utrzymywalności. Wybraliśmy architekturę hexagonalną: rdzeń domenowy wolny od frameworków, capability ports, separację odpowiedzialności i stabilny plugin SDK, względem którego kompilują się adaptery. Uczciwy koszt tej decyzji jest taki, że OpenLinker jest duży. Jest realny próg wejścia, są warstwy abstrakcji i wytyczne, które trzeba przyswoić, zanim zaczniesz budować na wierzchu.

Tę kłótnię toczyliśmy nie raz: po co tyle czasu na architekturę, zamiast po prostu dowozić integracje? Odpowiedź, do której wciąż wracaliśmy, brzmi: poważna infrastruktura, która ma żyć latami, zasługuje na swoją długowieczność w fundamencie, a nie w funkcjach. A jeśli chcemy mieć zewnętrznych kontrybutorów — a bardzo chcemy — muszą widzieć, że to, do czego dokładają swój czas, jest zbudowane na długo. Nikt nie poświęca weekendów na kod, który za rok zawali się pod własnym ciężarem. Jeśli chcesz wersję długą tego, jak zbudowany jest rdzeń, opisaliśmy architekturę osobno.

To jest świadomy kompromis, na który poszliśmy: trudniejszy start w zamian za coś, co może zostać z branżą e-commerce jako jej kluczowy element.

Gdzie naprawdę jesteśmy dziś

OpenLinker jest w fazie alpha. Przed 1.0. Nie będziemy udawać inaczej.

Oto co faktycznie działa już teraz:

  • PrestaShop — pełny katalog, stany magazynowe i cykl życia zamówienia, łącznie z modułem towarzyszącym do wysyłki marketplace’owej.
  • Allegro — pełny zestaw ofertowy: OAuth, kursorowy dziennik zdarzeń, dane GPSR, wyszukiwanie kategorii po EAN, polityki sprzedawcy. Integracja Allegro i PrestaShop to nasz dowód na to, co już dziś jest na produkcji.
  • Asystent AI do opisów ofert, z modelami Anthropic i OpenAI, przełączalny z poziomu admina, z szyfrowanym przechowywaniem kluczy per dostawca.

A w tej chwili wdrażamy integracje InPost (wysyłka) i Subiekt nexo pro (fakturowanie). Wszystko poza tym — Shopify, WooCommerce, eBay, Amazon, reszta dostawców wysyłki i fakturowania — jest zaplanowane, ale jeszcze niegotowe. Trzymamy scorecard uczciwym właśnie po to, żeby nikogo nie zaskoczyć.

Co równie ważne: jesteśmy w trakcie rozmów z kilkoma agencjami e-commerce o budowie systemów dla ich klientów w oparciu o OpenLinkera i właśnie rozpoczynamy pierwsze wdrożenia. Dajemy im dużo wsparcia z pierwszej ręki — chcemy zrozumieć, co działa, czego brakuje i co poprawić, zanim ogłosimy światu, że jest gotowe.

Co chcielibyśmy, żebyś zrobił

Jeśli jesteś deweloperem albo agencją e-commerce, której klienci zastanawiają się nad alternatywą dla BaseLinkera (lub ChannelEngine czy ChannelAdvisor) i wydają ponad 10 000 zł miesięcznie na takie systemy — albo po prostu sprzedają na wielu kanałach — sprawdź proszę OpenLinkera. Wierzymy, że możesz zbudować dla swojego klienta system, który będzie miesięcznie znacznie tańszy i który da się rozwijać wraz ze zmieniającymi się potrzebami jego firmy.

A jeśli Twój klient płaci dziś czterocyfrowe kwoty miesięcznie za SaaS do orkiestracji sprzedaży, przejście na self-hosted wdrożenie OpenLinkera jest warte poważnego rozważenia: niższy koszt utrzymania, znacznie większa elastyczność, integracje, których naprawdę potrzebuje, i własność jego danych.

Budujemy to otwarcie, z premedytacją. Zbuduj to z nami.

#openlinker#open-source#ecommerce#self-hosted#allegro